Friday, 5 February 2010

Pies, rower i las.

Nie uwierzycie mi... nie uwierzycie gdy powiem, że jest we mnie naprawdę wiele ciepła.

Bo jest.

Chcę psa.

Tak bardzo pragnę psa.

Wielkiego, czekoladowego labradora.

Będę go kochać, będę o niego dbać.

Chodzić na długie spacery.

Kupię sobie rower.

I z tym rowerem i z tym psem będę chodzić do lasu.

Odkrywać (nie)zbadane ścieżki.

Szelest liści.

Cięzkie promienie słońca, przedzierające się leniwie przez gęste konary.

Wilgoć zamknięta w powietrzu.

I mój rozedrgany oddech.

Pełen szczęścia.

Lekkie parujące obłoczki wyzierające się z moich zaczerwienionych wysiłkiem warg.

To wezbrane ciepło mojej osoby, mojej radości szuka ujścia.

Las.

Jak ja za tym tęsknię.

Zamknięta w betonowym mieście.