Tuesday, 16 March 2010

Wednesday, 10 March 2010

Uczę się.

Idę się leczyć.Dosłownie.Czuję się idiotycznie.To tak jakbym uczyła się na nowo oddychać.Wydaje się banalnie proste?No właśnie... wydaje.Bo skąd wiedzieć, jak zaczerpnąć haust powietrza?Co to w ogóle jest?Chodzę wszędzie z zeszytem, w nim tabelka.Godzina, miejsce. Wymioty były?Wczoraj K. powiedział mi, że to takie dziwne uczucie.Wstydzić się samego siebie. Tego co się robi, zrobiło, albo co gorsze zrobi.Nawet jeśli nikt o tym nie wie.Pozostają wewnętrzne wyrzuty.Czasem ciężko się samemu przed czymś przyznać.A teraz ja... wieczna oszustka, bezczelna kłamczucha... muszę...Przyznawać się do każdego błędu.Konfrontować kartki papieru.By z nich codziennie, na nowo uczyć się... po prostu życia.

Tuesday, 2 March 2010

...

Nitki makaronu nikną w otchłani klozetu.
Jeszcze trochę, jeszcze trochę.
Musi się udać.Walcz N., walcz...
Przecież musisz to wszystko zwrócić. Musisz... I tyle.
W odwrotnym bądź razie...
Znów Ci przybędzie.
Złego humoru i... centymetrów.
Muszę się zebrać do kupy.
No tak... łatwo tak mówić.
A tak trudno wykonać...