Wracam do starych wpisów.
Nie uczę się na błędach, nie wysuwam wniosków.
Siedzę, siedzę i płaczę.
A przecież mogłabym tyle zmienić.
Czekam na uderzenie rzeczywistości... Kolejne już.
Na takie, które wzmocni, pomoże odbić się od dna po którym błądzę już od miesięcy.
A przecież... mam tak wiele.
Dlaczego nie potrafię docenić to czego się dorobiłam?
Kompletne skupienie na negatywnych aspektach własnego ja.
Myślę o słowach M.
"You can't truly love someone if you do not love yourself first".
Będzie inaczej. Musi.
Wstaję.
Wstaję powoli.
Nie dla kogoś.
Ale dla siebie... Do siebie.
Wednesday, 18 July 2012
Friday, 22 June 2012
Rozważania.
Zadano mi kiedyś pytanie.
"Czego najbardziej się boisz?"
"Samotności" - odpowiedziałam, nie wiedząc jeszcze czym ona tak naprawdę jest.
Umieram z przerażenia. Z samej tylko wizji.
Ja... No właśnie. Tylko ja.
I nikt więcej.
Co jesli tak skończę? Myślę o przeszłości. O tym kim byłam. O tym kim mogłabym być.
Skrzywdziłam tak wiele osób dookoła. Osób, które na to nie zasługiwały.
What comes around, goes around. Right?
Usłyszałam ostatnio, że na to jak ukształtuje się nasza osobowość wpływa w większości rodzina i środowisko z którego pochodzimy. Od nas zależy, czy będziemy chcieli podążać tą samą drogą co ojciec alkoholik... Nasuwa się mała dygresja. Jak mamy nie obrać owej drogi, skoro... to jedyna ścieżka, którą znamy?
Naturalną jest umiejętność oddzielania dobra od zła. Więc, od naszej tylko inteligencji zależy, co zdecydujemy się zrobić.
Jestem osobą inteligentną. Wiem o tym.
To dlaczego pozwalam niszczyć samą siebie?
"Czego najbardziej się boisz?"
"Samotności" - odpowiedziałam, nie wiedząc jeszcze czym ona tak naprawdę jest.
Umieram z przerażenia. Z samej tylko wizji.
Ja... No właśnie. Tylko ja.
I nikt więcej.
Co jesli tak skończę? Myślę o przeszłości. O tym kim byłam. O tym kim mogłabym być.
Skrzywdziłam tak wiele osób dookoła. Osób, które na to nie zasługiwały.
What comes around, goes around. Right?
Usłyszałam ostatnio, że na to jak ukształtuje się nasza osobowość wpływa w większości rodzina i środowisko z którego pochodzimy. Od nas zależy, czy będziemy chcieli podążać tą samą drogą co ojciec alkoholik... Nasuwa się mała dygresja. Jak mamy nie obrać owej drogi, skoro... to jedyna ścieżka, którą znamy?
Naturalną jest umiejętność oddzielania dobra od zła. Więc, od naszej tylko inteligencji zależy, co zdecydujemy się zrobić.
Jestem osobą inteligentną. Wiem o tym.
To dlaczego pozwalam niszczyć samą siebie?
Tuesday, 12 June 2012
Powrót.
Be. powróciła.
A może tak naprawdę nigdy nigdzie nie odeszła?
Nie wymiotuję. Co to to nie. Po prostu jem...
Czasem budzę się. I już wiem.... To będzie jeden z tych dni.
A może tak naprawdę nigdy nigdzie nie odeszła?
Nie wymiotuję. Co to to nie. Po prostu jem...
Czasem budzę się. I już wiem.... To będzie jeden z tych dni.
Saturday, 9 June 2012
Sama.
Złamano mi serce.
Tak jak i ja kiedyś, komuś.
Nie czuję nic, a czuć chcę.
Choćby miał to być ból... ale czuć.
Kamienna dusza z połamanym sercem.
Niech mnie ktoś przytuli... pokocha.
Oddam mu siebie.
Cała, calutka. Calusieńką.
---------------------------
Mija kolejny dzień... Minuty przepływają nie tylko przez zegarek. Między palcami widzę każdą z tych 60-ciu sekund. Marnuję... marnuję je. Swoje życie.
Po co mi je dano? Skoro i tak nie potrafię go wykorzystać. Tęsknię za dzieciństwem, tęsknię do niego. Do roweru, piaskownicy, zielonej huśtawki i jagód w lesie. Za Panem Frankiem, Myslovitz w radiu, odgłosem Tele-expresu dochodzącym z pokoju obok.
Za kolejnym kubkiem herbaty popijanym spokojnie przez M.
---------------------------
Niech mnie ktoś pokocha. Oddam mu siebie.
Tak jak i ja kiedyś, komuś.
Nie czuję nic, a czuć chcę.
Choćby miał to być ból... ale czuć.
Kamienna dusza z połamanym sercem.
Niech mnie ktoś przytuli... pokocha.
Oddam mu siebie.
Cała, calutka. Calusieńką.
---------------------------
Mija kolejny dzień... Minuty przepływają nie tylko przez zegarek. Między palcami widzę każdą z tych 60-ciu sekund. Marnuję... marnuję je. Swoje życie.
Po co mi je dano? Skoro i tak nie potrafię go wykorzystać. Tęsknię za dzieciństwem, tęsknię do niego. Do roweru, piaskownicy, zielonej huśtawki i jagód w lesie. Za Panem Frankiem, Myslovitz w radiu, odgłosem Tele-expresu dochodzącym z pokoju obok.
Za kolejnym kubkiem herbaty popijanym spokojnie przez M.
---------------------------
Niech mnie ktoś pokocha. Oddam mu siebie.
Saturday, 28 April 2012
Powrót.
Nadgarstek.
Otoczony czerwonym rzemykiem. Podkowa.
Tymbarkowy kapsel.
'Happiness is near'.
Nię będę już szukać szczęścia na siłę.
Ono samo mnie znajdzie.
Subscribe to:
Comments (Atom)