Zadano mi kiedyś pytanie.
"Czego najbardziej się boisz?"
"Samotności" - odpowiedziałam, nie wiedząc jeszcze czym ona tak naprawdę jest.
Umieram z przerażenia. Z samej tylko wizji.
Ja... No właśnie. Tylko ja.
I nikt więcej.
Co jesli tak skończę? Myślę o przeszłości. O tym kim byłam. O tym kim mogłabym być.
Skrzywdziłam tak wiele osób dookoła. Osób, które na to nie zasługiwały.
What comes around, goes around. Right?
Usłyszałam ostatnio, że na to jak ukształtuje się nasza osobowość wpływa w większości rodzina i środowisko z którego pochodzimy. Od nas zależy, czy będziemy chcieli podążać tą samą drogą co ojciec alkoholik... Nasuwa się mała dygresja. Jak mamy nie obrać owej drogi, skoro... to jedyna ścieżka, którą znamy?
Naturalną jest umiejętność oddzielania dobra od zła. Więc, od naszej tylko inteligencji zależy, co zdecydujemy się zrobić.
Jestem osobą inteligentną. Wiem o tym.
To dlaczego pozwalam niszczyć samą siebie?
No comments:
Post a Comment