Wspomnienia osiadają na budynkach.
Na drzewach. Chodnikach.
Otaczają z wszystkich stron.
Nie chcę się w nich pogrążać. Błagam by odeszły. By wyparowały. Jak poranna mgła.
Dlaczego jest tutaj tak przeraźliwie smutno?
Cholerna szarość dnia odbiera jakąkolwiek formę radości.
Nie potrafię już spać.
Intensywne myślenie mi na to nie pozwala.
Czuję się winna.
Nie potrafię zaakceptować tego, że ludzie przychodzą i... odchodzą.
Pragnę mieć wszystkich.
Cieszyć się ich obecnością.
Czy to źle?
Znów ogarnął mnie kryzys.
Chcę do domu.
Chcę w Wasze bezpieczne ramiona.
No comments:
Post a Comment