Saturday, 19 December 2009

Gra.

Biel śniegu, tak neutralna razi w oczy.

Wgryza się w źrenice.

Nie potrafię spać, więc obserwuję smętny kawałek trawnika przed domem.

Powoli noc przechodzi w dzień.

2 tabletki na sen nie pomagają.

Płytki, nerwowy sen, zaorany jest chorymi wizjami mojej chorej głowy.

Czuję się... staro.

Na mojej, ołowianej niczym twarzy sztuczny grymas robi za uśmiech.

Moje życie to jak cholerna gra w domino.

Jak się wali... to wszystko.

...a naprawić tak trudno.

Cholerna gra, złośliwość Boska.

Masz rację, zmieniłam się.

Ale ciągle, na nowo, staram się wygrzebać coś z tych ruin starej mnie.

Na przekór wszystkiemu, wznoszę się i upadam.

Złośliwie.

Taka już moja natura.

(nie)młoda, a gniewna.

Thursday, 17 December 2009

'Rodzinny'.

Jestem w domu... rodzinnym.

W tym konkretnym przypadku, przymiotnik ten nie równa się słowom: 'ciepły', 'bliski', 'bezpiczny'.

Nie... to tylko zimne określenie stanu posiadania.

Dom. Rodzinny. Dom. Mamy. Taty.

Nie Ich wspólny... nie.

Boli mnie żołądek. To chyba ze stresu...

Chcę pobyć sama, choć na chwilkę.

Nie... tu prywatność nie istnieje.

Nie... gdy dzieli się pokój z Ojcem.

Jego wieczna ucieczka.

Chce jeszcze zachować pozory, że nie jest tak źle.

Że Matka znów ma taki 'gorszy dzień'.

Który to już z kolei?

Jak tylko się ściemni... pójdę na spacer. Do lasu.

Wypalę z nerwów papierosa. Może i dwa.

Śmieszne... ja nawet nie lubię palić.

Pomyślę sobie troszkę.

Przecież to lubię...

Pomarzę sobie troszkę.

O tym... jak to jest być zdrowym,

mieć normalną, kochającą się rodzinę,

że jak wrócę... wszystko będzie po prostu ok.

Tak dużo przecież nie wymagam?

Thursday, 10 December 2009

...

Nie wiem co się dzieje.

Po prostu... siedzę i płaczę.

Łzy sączą się z tych moich niebieskich oczu.

Teraz bardziej szarych... Jak zza mgły.

Straciły już dawno swój blask.

Wraz z zanikiem prawdziwej mnie.

Płaczę nad sobą, uświadamiając sobie z każdą kolejną słoną kroplą żałosność tej chwili.

Upokarzam siebie, próbując przelać tu choć odrobinę swoich emocji.

Czytam listy. Takie stare... Takie piękne.

Czytam wiersze.

Gdzie to jest?

Stracona na zawsze przeszłość.

Proszę Cię, nie... ja błagam.

Pozwól choć części wspomnień wtopić się w tą rzeczywistość.

Błagam.

X?

Tuesday, 1 December 2009

Zostanę filozofem.

Boli mnie czasem serce.

Tak metaforycznie.

W takich momentach choć ból preszywa na wskroś... czuję, że żyję.

Śmieszne, prawda?

Ten ból... pokazuje, że nie jestem jeszcze taka martwa.

Zdolność odczuwania emocji.

Srajnych, bo skrajnych, ale... emocji.

Nie jestem kamieniem.

Ten ból... jak go opisać?

To wspomnienia.

Zarówno dobrych jak i złych chwil.

Teraz rozumiem, co znaczy tęsknić.

Tak prawdziwie, tak intensywnie.

Tęsknić...

Do tej małej, bezbronnej dziewczynki jaką kiedyś byłam.