Czas... na zmiany.
Takie pozytywne... Takie, które warto realizować.
Takie... na które dobrze było czekać.
Takie, które najprostrzymi słowami mówiąc... niosę radość.
Nie mam czego się bać.
To tak jak oglądanie horroru w kinie, gdy ktoś trzyma Cię za rękę.
Czasem emocje biorą górę, strach łapie za gardło, krzyk zamiera w ustach.
Ale czujesz jak zaciskają się wokół Twojej dłoni te palce.
I to ciepło jakie produkują.
Czujesz jak rozlewa się falą.
Lekkie dreszcze przebiegają Cię na wskroś.
Mrowienie.
I wiesz, że nie jesteś sam.
Jest ktoś obok.
Dobra dusza.
Otaczający opieką Anioł.
A Wy macie swojego?
No comments:
Post a Comment