Saturday, 15 May 2010

Sen?

Obudził mnie dziś płacz. Mój własny. Nieszczęsne łkanie rozedrgało powietrze. Zaczęło brakować powietrza. Wstałam... i było jeszcze gorzej. Ból który docierał do mnie z czeluści mojej mózgoczaszki, zmienił źródło. Serce mi pękło. I wtedy przyszły te straszne myśli. Tych miejsc już nie ma. Te momenty nie wrócą. Coś co zwałam domem nie istnieje. Oni nie istnieją. Nic już nie istnieje.

No comments:

Post a Comment