Wednesday, 21 April 2010
Tuż... tuż.
Powoli, powolutku... osiągam stabilizację. Motywacja do walki przychodzi i odchodzi. Ale ja brnę ciągle przed siebie. Moje życie, przypomina taniec, dwa kroki w przód, jeden do tyłu. Wiem już, nie ma po co się spieszyć. Na własnej skórze odczułam co znaczy 'jak nagle to po diable'. Coraz częściej myślę, że siedzą we mnie dwie, kompletnie różne osoby. Czasem nie poznaję siebie... nie łączę się z tą drugą. Pojawiły się plany... otrzepuję z kurzu ukryte głęboko marzenia.Wyjadę, uciekną. Przecież każdy wie, że zmiany są potrzebne. Mnie nie 'gorszego' już przydarzyć się nie może ;] Więc... planuję i odliczam. Czekam... Już niedługo. Już... Tuż, tuż.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment