Monday, 28 September 2009

Kapuśniak.

W kuchni unosi się zapach dzieciństwa.

Na gazie, lekko pyrka gar pełen kapuśniaczku.

Pewnie, gdybym siedziała tam z zamkniętymi oczyma, potrafiłaym wyobrazić sobie Mamę.

Lekko zdenerwowaną, nigdy przecież nie lubiła towarzystwa w kuchni.

Jak gotowała, oczywiście.

Wbrew wszystkiemu co się wydarzyło.

Wszystkiemu przez co nękała mnie bezsenność.

Wszystkiemu przez co się bałam i cierpiałam.

Kocham Ją. Nad życie.

Mój pierwszy w życiu kapuśniak.

Chciałabym by miała okazję go spróbować.

Zasugerować coś.

Udzielić zwykłej, mamijnej rady.

Niestety nie ma Jej przy mnie.

Ani Jej, ani Taty, ani M.

Jestem sama. Znów.

Nie... ja nie jestem sama, jestem.... samotna.

A to przecież zasadnicza różnica.

Saturday, 26 September 2009

Dom.

Jak ten czas mija. Nawet się nie obejrzę, a zostawię za sobą 40 lat życia.

A każdy rok będzie rokiem zmarnowanym.

Na myślenie, na planowanie, na... cierpienie.

Nie. Nie jestem szczęśliwa.

Chyba już nigdy nie będę. Czuję, że utknęłam w chaosie zepsutych dni.

Ja sama sieję tylko zniszczenie.

Wszyscy cierpią, cierpię i ja.

Naprawdę się staram coś zrobić, wydostać z tego emocjonalnego zastoju.

Ale brak mi już sił, tyle razy próbowałam.

Chcę wyjechać. Wrócić.

Nie ma na co czekać.

Myśleć o konsekwencjach i... żałować, że marnuje się kolejny i tak zmarnowany dzień.

Mówią, że dom jest tam gdzie serce Twe.

Ja nie mam już serca.

Więc chcę być chociaż w miejcu, na którym zbudowane zostały cudowne wspomnienia.

Thursday, 24 September 2009

Breath me.

"Help, I have done it again
I have been here many times before
Hurt myself again today
And, the worst part is there's no-one else to blame

Be my friend
Hold me, wrap me up
Unfold me
I am small
I'm needy
Warm me up
And breathe me

Ouch I have lost myself again
Lost myself and I am nowhere to be found,
Yeah I think that I might break
I've lost myself again and I feel unsafe

Be my friend
Hold me, wrap me up
Unfold me
I am small
I'm needy
Warm me up
And breathe me"

http://www.youtube.com/watch?v=wbP0c9TZfzM

Tuesday, 22 September 2009

Spacer po parku.

Czas otworzyć pudełko z herbatą jabłkowo - cynamonową.

Tak. Niestety, to moja tak zwana herbata na gorsze dni.

Źle mi, jak mi źle.

Czuję, jakby moje życie gdzieś się zakończyło.

Czas przelewa mi się przez palce.

Czuję zimno.

Chłód ogarnia całe ciało.

Utknęłam.

Zgubiłam siebie.

Gdzie jestem?

Papieros za papierosem.

Nawet nie czuję jak żar pali opuszki.

Moje dłonie. Kiedyś zamykałam w nich szczęście.

Smutek w oczach. Przesiąknietę nastały nim dni.

Jesień. Nadchodzi pełnymi krokami.

Kolorowe liście? Nie ma.

Marzy mi się spacer po parku.

Z płucami pełnymi świeżego powietrza.

Rześko.

W marzeniach siedzę na ławce. Obserwuję ludzi.

To chłodny, aczkolwiek słoneczny dzień.

Gwar rozmów. Szum drzew.

Gdzie to jest? Gdzie...

Motywator.

Jestem silna. Silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.

Przynajmniej jeśli chodzi o (nie)jedzenie.

Fizycznie czuję się coraz lepiej. Kilogramy lecą.

Tak jakbym wracała do swojej normalnej, stabilnej wagi.

Wpadki?

Zdarzają się, owszem.

Ale wtedy nawet i wówczas, nie jem tyle ile zjeść mogłam wcześniej.

To wydaje się niesamowite.

Jak mogłam tyle w siebie wpakować?

Motywator:

"Wchodzisz do kuchni. Widzisz ciasto. Ułamek sekundy wystarczy, by porzucić wszystkie zasady. Ale nie musi tak być.
Wcale nie jesteś głodna. Jadłaś już dzisiaj i piłaś. To tylko głód emocjonalny. Wcale nie musisz się objadać, a potem ciąć. Płakać i tyć.
Nie patrz na jedzenie. Usiądź, pomyśl.
Głodu emocjonalnego nie zaspokoisz jedzeniem. Przytyjesz tylko i znowu będziesz płakać. Zastanów się, wystarczy tylko trochę silnej woli. Odwróć zwrok. Zamij się czymś. Może pomalujesz paznokcie? Albo poćwiczysz. Pouczysz się, poczytasz książkę?
Nie rozwiązuj swoich problemów jedzeniem. Nie zajadaj smutków. Wypij gorącą herbatę. Oddychaj głęboko, otwórz okno. Już jest ci lepiej, widzisz? Jesteś lekka. Lekka. Wygrałaś.
Jestem z ciebie dumna. Takie małe sukcesy tworzą wielki sukces, do którego ciągle dążysz. On jest już coraz bliżej.
W nagrodę kupię ci coś fajnego, coś, w czym będziesz wyglądać pięknie.
Myśl o swoich problemach. O tym, co cię denerwuje, drażni. O tym, co cię boli. Pij herbatę, nie jedz. Pamiętaj, że jesteś silna i nie musisz objadać się ze smutku. Problemem nie jest twój problem, lecz twoje do niego podejście. A jedzenie niczego nie rozwiąże, nie poprawi.
Jesteś silna. Wierzę w ciebie."


Panować nad sobą to najwyższa władza.

Ludzie dookoła twierdzą, że jem za mało.

Dziwne. Gdyby widzieli. Gdyby wiedzieli.

Wcześniej, kiedyś, 3 miesiące wstecz.

Stres. Ból. Strach.

Trzy czynniki, ich wpływ na mnie zabójczy.


Saturday, 12 September 2009

Do X,

Już tego nie czytasz, prawda?

Pochłonięty odbudową swojego życia, myślisz... Jest dobrze, więc nie będę nawet pytał.

Satysfakcjonują Cię proste pytania i jeszcze prostsze odpowiedzi.

Przykro mi.

Tak strasznie mi przykro.

Bo... to co zwykliśmy nazywać miłością zbudowane było na czymś znacznie mocniejszym.

Fundamenty przyjaźni.

Chyba się myliłam.

Wierząc w nieskalany charakter tej relacji.

Ty wiesz, że ja tęsknię.

Taką czystą kwintesencją tego odczucia.

Ty?

Wiem, że też.

Tylko tłamsisz to.

Nonsens.

Zadzwonisz?

Może nie dziś... nie jutro.

Przyszłość. To takie masywne słowo.

Dosłownie i w przenośni.

Przyjdź... zrobię Ci swoje ulubione kakao z cynamonem.

Wiem, że je pokochasz.

Przecież Cię znam...

I to lepiej niż sam byś sobie tego życzył.

Saturday, 5 September 2009

Mijają wrześniowe dni.

Tak wrześniu mój drogi.

Ty póki co, jesteś ze mną.

Wraz z każdym Twoim przemijającym dniem, oddalam się od Be.

Dziś już 5-ty...

Pamiętam, kiedyś każdy dzień bez moich 'uczt' był wydarzeniem na skalę światową.

Teraz... mija jeden dzień za drugim.

I co?

I nic.

Nawet mnie do tego nie ciągnie.

Jem sobie spokojnie.

Chudnę sobie spokojnie.

I tylko patrzę się na swój coraz płaściejszy brzuch, nie katowany niczym.

Nie bombardowany dziką ilością jedzenia.

Nie przeczę. Czasem, w głowie budzi się ta myśl.

Ale odsuwam ją daleko.

Jak najdalej.

Nie, nie dam się.

Za dużo już osiągnęłam.

Thursday, 3 September 2009

...

Duszę się w tym przeklętym mieście P.

Chcę uciec.

Ale gdzie?

Jestem jak uwięzione zwierzę.

Miotam się po mieszkaniu jak ptak po klatce.

Papieros!?

Gdzie jest papieros?

Tęsknię.

Jak ja cholernie tęsknię.

Bezpieczna, kojąca przeszłość.

Wróć!

Tuesday, 1 September 2009

Wrzesień.

Czy z każdym kolejnym miesącem będzie lepiej?

Czy będę oddalać się od swojej Be.?

Oby.

Oficjalnie...

Witam Cię Wrześniu.

Nie uważacie, że to taki.. hm.. kochany miesiąc?

Dla mnie będzie on niezmiernie istotny.

Pełen zmian.

Obfitujący w postanowienia.

Będzie dobrze. Już przecież jest.

Wrześniu...

Ty zawsze byłeś moim miesiącem.

Nie zawiedź mnie więc tego roku.