Tuesday, 22 September 2009

Spacer po parku.

Czas otworzyć pudełko z herbatą jabłkowo - cynamonową.

Tak. Niestety, to moja tak zwana herbata na gorsze dni.

Źle mi, jak mi źle.

Czuję, jakby moje życie gdzieś się zakończyło.

Czas przelewa mi się przez palce.

Czuję zimno.

Chłód ogarnia całe ciało.

Utknęłam.

Zgubiłam siebie.

Gdzie jestem?

Papieros za papierosem.

Nawet nie czuję jak żar pali opuszki.

Moje dłonie. Kiedyś zamykałam w nich szczęście.

Smutek w oczach. Przesiąknietę nastały nim dni.

Jesień. Nadchodzi pełnymi krokami.

Kolorowe liście? Nie ma.

Marzy mi się spacer po parku.

Z płucami pełnymi świeżego powietrza.

Rześko.

W marzeniach siedzę na ławce. Obserwuję ludzi.

To chłodny, aczkolwiek słoneczny dzień.

Gwar rozmów. Szum drzew.

Gdzie to jest? Gdzie...

No comments:

Post a Comment