Tak wrześniu mój drogi.
Ty póki co, jesteś ze mną.
Wraz z każdym Twoim przemijającym dniem, oddalam się od Be.
Dziś już 5-ty...
Pamiętam, kiedyś każdy dzień bez moich 'uczt' był wydarzeniem na skalę światową.
Teraz... mija jeden dzień za drugim.
I co?
I nic.
Nawet mnie do tego nie ciągnie.
Jem sobie spokojnie.
Chudnę sobie spokojnie.
I tylko patrzę się na swój coraz płaściejszy brzuch, nie katowany niczym.
Nie bombardowany dziką ilością jedzenia.
Nie przeczę. Czasem, w głowie budzi się ta myśl.
Ale odsuwam ją daleko.
Jak najdalej.
Nie, nie dam się.
Za dużo już osiągnęłam.
No comments:
Post a Comment