Saturday, 5 September 2009

Mijają wrześniowe dni.

Tak wrześniu mój drogi.

Ty póki co, jesteś ze mną.

Wraz z każdym Twoim przemijającym dniem, oddalam się od Be.

Dziś już 5-ty...

Pamiętam, kiedyś każdy dzień bez moich 'uczt' był wydarzeniem na skalę światową.

Teraz... mija jeden dzień za drugim.

I co?

I nic.

Nawet mnie do tego nie ciągnie.

Jem sobie spokojnie.

Chudnę sobie spokojnie.

I tylko patrzę się na swój coraz płaściejszy brzuch, nie katowany niczym.

Nie bombardowany dziką ilością jedzenia.

Nie przeczę. Czasem, w głowie budzi się ta myśl.

Ale odsuwam ją daleko.

Jak najdalej.

Nie, nie dam się.

Za dużo już osiągnęłam.

No comments:

Post a Comment