W kuchni unosi się zapach dzieciństwa.
Na gazie, lekko pyrka gar pełen kapuśniaczku.
Pewnie, gdybym siedziała tam z zamkniętymi oczyma, potrafiłaym wyobrazić sobie Mamę.
Lekko zdenerwowaną, nigdy przecież nie lubiła towarzystwa w kuchni.
Jak gotowała, oczywiście.
Wbrew wszystkiemu co się wydarzyło.
Wszystkiemu przez co nękała mnie bezsenność.
Wszystkiemu przez co się bałam i cierpiałam.
Kocham Ją. Nad życie.
Mój pierwszy w życiu kapuśniak.
Chciałabym by miała okazję go spróbować.
Zasugerować coś.
Udzielić zwykłej, mamijnej rady.
Niestety nie ma Jej przy mnie.
Ani Jej, ani Taty, ani M.
Jestem sama. Znów.
Nie... ja nie jestem sama, jestem.... samotna.
A to przecież zasadnicza różnica.
No comments:
Post a Comment