Jestem silna. Silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.
Przynajmniej jeśli chodzi o (nie)jedzenie.
Fizycznie czuję się coraz lepiej. Kilogramy lecą.
Tak jakbym wracała do swojej normalnej, stabilnej wagi.
Wpadki?
Zdarzają się, owszem.
Ale wtedy nawet i wówczas, nie jem tyle ile zjeść mogłam wcześniej.
To wydaje się niesamowite.
Jak mogłam tyle w siebie wpakować?
Motywator:
"Wchodzisz do kuchni. Widzisz ciasto. Ułamek sekundy wystarczy, by porzucić wszystkie zasady. Ale nie musi tak być.
Wcale nie jesteś głodna. Jadłaś już dzisiaj i piłaś. To tylko głód emocjonalny. Wcale nie musisz się objadać, a potem ciąć. Płakać i tyć.
Nie patrz na jedzenie. Usiądź, pomyśl.
Głodu emocjonalnego nie zaspokoisz jedzeniem. Przytyjesz tylko i znowu będziesz płakać. Zastanów się, wystarczy tylko trochę silnej woli. Odwróć zwrok. Zamij się czymś. Może pomalujesz paznokcie? Albo poćwiczysz. Pouczysz się, poczytasz książkę?
Nie rozwiązuj swoich problemów jedzeniem. Nie zajadaj smutków. Wypij gorącą herbatę. Oddychaj głęboko, otwórz okno. Już jest ci lepiej, widzisz? Jesteś lekka. Lekka. Wygrałaś.
Jestem z ciebie dumna. Takie małe sukcesy tworzą wielki sukces, do którego ciągle dążysz. On jest już coraz bliżej.
W nagrodę kupię ci coś fajnego, coś, w czym będziesz wyglądać pięknie.
Myśl o swoich problemach. O tym, co cię denerwuje, drażni. O tym, co cię boli. Pij herbatę, nie jedz. Pamiętaj, że jesteś silna i nie musisz objadać się ze smutku. Problemem nie jest twój problem, lecz twoje do niego podejście. A jedzenie niczego nie rozwiąże, nie poprawi.
Jesteś silna. Wierzę w ciebie."
Panować nad sobą to najwyższa władza.
Ludzie dookoła twierdzą, że jem za mało.
Dziwne. Gdyby widzieli. Gdyby wiedzieli.
Wcześniej, kiedyś, 3 miesiące wstecz.
Stres. Ból. Strach.
Trzy czynniki, ich wpływ na mnie zabójczy.
No comments:
Post a Comment