Szarości dnia nie rozświetla nawet łuna wschodzącego słońca.
Krople wczorajszego deszczu unoszą się wciąż w powietrzu.
Tak jakby utkwiły tam na zawsze.
Martwo.
Głucho.
Cisza uwięziła wszystkich i wszystko.
Pogrążam się w otchłani własnych myśli.
W ręku paruje kubek.
Kolorowy, mój ulubiony.
Wypełniony po brzegi gorącym, gorzkim kakao.
Z szczyptą cynamonu.
Ah. Takie dni.
Leniwe. Momentami nudne.
Ale jakże potrzebne.
No comments:
Post a Comment