Wednesday, 19 August 2009

Słabostka.

Już od kilku godzin walczę z samą sobą by się przyznać.

Dopadło mnie.

Przyszedł dzień, moment, sekunda.

Gdzie pogrążyłam się w otchłani jedzenia i wymiotów.

Ale traktuję to jako wypadek przy pracy.

Trudno, stało się.

Traktuję ten blog, jako pewnego rodzaju osobistą spowiedź.

Więc dlaczego mam ukrywać, że się potknęłam?

Kłamać? Oszukiwać?

Nie... Miałam być szczera.

Więc jestem,

a że jestem jaka jestem?

Cisza w głowie.

Analizuję. Dlaczego tak się stało? Nie wiem.

Ja chyba po prostu lubię się okaleczać.

Nie ma żadnego uzasadnienia.

Ale wstaję. Zrobię sobie listę tego co dziś powinnam zjeść.

Żeby nie znalazło się na niej nic więcej.

Znów będę myśleć, jakie to cudowne uczucie mieć pełne czekolady usta.

...i walczyć ze sobą.

No cóż. Taka już moja natura.

Natura Wojownika Światła.

No comments:

Post a Comment