Tuesday, 23 June 2009

Kłamczucha.

Kłamię... Boże, jak ja kłamię.

Wszystkich dookoła. Siebie, Go, Ciebie.

Chełpię się tym jak się dobrze trzymam.

Gówno prawda.

Żygam. Wszędzie. Po wszystkim.

Praca, dom?

Brak oporów.

3 prysznice.

No tak... Wersja dla współlokatorki:

'bo muszę zrobić sobie peeling'

'bo muszę zetrzeć zrogowaciały naskórek na piętach'

'bo muszę odnowić sobie french'a na paznokciach'

Wczoraj miła kolacja. Miłe towarzystwo.

Śmiech, muzyka, ciekawa rozmowa.

Ale w głowie ta myśl...

Mój żołądek... Jakby moje nogi musiały nosić skały stonehenge.

Nie. Ja nie jestem normalna.

Już zawsze będę chora.

Rozpadam się. Na kawałki.

Kawałeczki.

Które znikają za każdym razem gdy spłuczka idzie w ruch.

No comments:

Post a Comment