Dziś mam dzień wolny... Chciałam pojechać na plażę.
Wbić się w kostium kąpielowy, ukazując braki mego ciała.
Nie... jakie braki?
Jestem piękna.
Tak.
Pamiętam kiedy byłam chuda, tak przeraźliwie.
Czy byłam wówczas szczęśliwa?
Nie. Nie byłam.
Zawsze coś było źle.
Cholerna akceptacja własnej siebie.
Ale teraz jestem już kobietą.
Zaokrąglone biodra, pełniejsze piersi.
Nie mogę być wieczną nastolatką.
Bo do tego ideału chyba dążę. Dążyłam.
Myślę dziś dużo.
Próbuję się dobrać do mojej Be.
Poznać ją od środka.
Poznać jej psychikę.
Geneza problemu.
Dziś mogę sobie na to pozwolić. Czuję się mocna.
Nawet się nie boję. Zjadłam normalne śniadanie.
I czuję się... pełna. Nic bym już do ust nie włożyła.
No chyba, że czekoladę. Kosteczkę :)
Boże... jakie to cudowne uczucie.
Nie czuć tego głodu.
No comments:
Post a Comment