Czuję obrzydzenie. Do samej siebie. Do swojego ciała. Do swoich myśli.
Do swoich palców.
Odetnijcie je.
Załamałam się. I... nawet nie mam sił się już podnieść.
Nie chce mi się już.
Walczyć z tym wszystkim.
Źle mi... Tak strasznie mi źle.
To co powiem wyda się głupie, ale...
Czasem myślę, że wolałabym mieć już anoreksję.
Byłabym przynajmniej 'czysta'.
Moje palce.
Moje dłonie.
Nie ważne jak często je umyję.
Ciągle czuję ten ostry zapach.
Tak wiem... jestem obleśna.
Ale nie będę przebierać w słowach.
Jestem Świnią.
Chyba nie zapomnieliście... Co?
No comments:
Post a Comment