Friday, 5 June 2009

Wstępne podsumowanie.

Myślę, że etap wymiotów za mną.

Mija trzeci tydzień... Wiem, wiem...

Bulemikiem jest się do końca życia.

Upewniam się w tym, gdy czytam blogi innych cierpiących na tą chorobę.

Niektórzy myślą, że mają to za sobą... Mija miesiąc, dwa. A potem?

Wielkie bummmmm...

Ale ja myślę, że będzie ok.

Teraz muszę popracować trochę nad kompulsami.

Nie są duże.

Nie ma ich dużo.

Ale są. Ciągle.

A potem godziny na siłowni. Katowanie własnego ciała.

Boże... po co mi było to wszystko?

Ci którzy kochali, kochali szczerze...

Taką jaką byłam.

Nie ważne czy z dwoma kilogramami więcej.

Kalorie.

Przeklęte słowo.

Przeklęta ja.

No comments:

Post a Comment