Nie wierzę. Sama sobie nie wierzę. Byłam dziś u lekarza... Tak po prostu, źle się czułam... I wyszło, że... powiedziałam jej wszystko. Wszyściutko.
Mam leki.
I idę do psychologa.
Zaczynam walkę. Będzie dobrze.
Musi być.
Coś jeszcze... Powiedziałam o tym komuś mi bardzo bliskiemu.
Nie nazwę Go 'przyjacielem'. To zbyt mocne określenie.
Po prostu dobremu znajomemu.
Jak to się stało?
Hm... Zauważył blizny na moich nadgarstkach. Zapomniałam założyć dziś zegarka.
Skłamałam, że to tylko skaleczenie. Ale... czułam się źle. Nie potrafię już tak dłużej kłamać komuś w oczy. Szczególnie ludziom, którzy na to nie zasługują.
A potem... Rozmowa.
Taka szczera. Pod wpływem chwili.
Ostatecznie... Popłakaliśmy się.
Nad samymi sobą. Nad tym co Nas bolało. Boli.
Nie wierzę... Dziś czuję, że będzie ok.
Punkt zwrotny w mojej historii.
Dzięki Ci Grzesiu.
Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy.
I tak, obiecuję Ci...
Zadzwonię, gdy będzie mi źle.
No comments:
Post a Comment