Friday, 1 May 2009

...

A miało być tak pięknie... Mogło być tak pięknie.

Dzwoniłam dziś do Ojca. Znów płakał. Boże... co tam się dzieje!?

Chciałabym tam być... Jakoś Mu pomóc.

Kontrolować Matkę.

Znów zaczeła pić.

Widzicie.... podobno każda choroba psychiczna spowodowana jest jakimiś traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa...

Moja Matka piła. Pije.

Czy fakt tego, że ma ciężkie życie usprawiedliwia ją?

Czy fakt, tego że pije, usprawiedliwia mnie?

Pamiętam strach. Leżałam w łóżku, nasłuchiwałam każdych kroków na klatce.

Idzie, nie idzie? Ona nie ona?

Zegar w salonie wybijał godzinę za godziną.

A wraz ze mną czekał mój Tato.

Czy znowu wybuchnie awantura?

Te kamienie w żołądku nie dawały spać.

Tłamsiły, dusiły... jak i łzy, które nauczyłam się połykać.

Dlaczego właściwie o tym piszę? Nie wiem... jakoś tak. Ta rozmowa wytrąciła mnie z równowagi.

Myślałam, że uciekłam od tego gówna.

Niestety... To wciąż się za mną wlecze.

A teraz wybaczcie... Idę coś zjeść.

Muszę. Nie daję rady.

No comments:

Post a Comment