Tuesday, 19 May 2009

Umieram.

Obudziłam się dziś wcześnie. Która to była... 4, a może 5-ta?

Boli mnie wszystko. Wszyściutko...

Wczoraj żygałam z dobrą godzinę.

Czasem myślę, że ja aż proszę się by mnie przyłapać.

Na gorącym uczynku. Z palcami w buzi.

Godzinny prysznic.

Wpadłam znów w ten mój bulemiczny tryb życia.

Kilka miesięcy przerwy zaowocowało jeszcze potężniejszym nawrotem.

Wczoraj poszła mi krew z nosa. To już drugi raz w ciągu tygodnia.

Czy... czy ja umieram?

Powiedzcie mi...

Mam takiego doła, że już nawet nie widzę nic na oczy.

Łzy przesłaniają wszystko.

Mam tego dosyć.

Mam dosyć... siebie samej.

Dlaczego do cholery jestem tak słaba?

Dlaczego...?


No comments:

Post a Comment